Strona główna
Kontakt
menu

Green Books - TheOneRing.net

Coolkon

Browse Happy

Tawerna - fantastyka

Valkiria.Net

Ainur Gate

Wieżowe Wzgórza - J.R.R. Tolkien

  Galeria

Rohan

Anduina

Fangorn

Zobacz więcej

 

Relacja z wycieczki, część II

Dzień szósty

Rankiem byliśmy na lotnisku w Wellington. W głównej hali, na specjalnych podwyższeniach, ustawiono autentyczne rekwizyty zbroi i broni wszystkich znanych w śródziemiu ras (od Elfów po Uruk-Hai) oraz stroje Hobbitów. Na zewnątrz, niedaleko pasa startowego, na jednym z budynków lotniska, zamontowano wielkiego Golluma, który wcześniej usadowił się na dachu "Embassy Theatre" - premierowego kina w Wellington. Z ciężkim sercem opuszczaliśmy to wspaniałe miasto - tak kameralne i piękne, a jednocześnie w pełni oddane trylogii Jacksona.



Lot do Christchurch rozpoczynał drugi etap naszej podróży, czyli zwiedzanie Wyspy Południowej. Nad cieśniną Cooka wznieśliśmy się ponad chmury. Po krótkim czasie byliśmy na miejscu.

Na lotnisku odebrała naszą grupę nowa przewodniczka, Anwen. Przywitaliśmy się też z kierowcą, Frankiem. Ten dzień mieliśmy spędzić na zwiedzaniu Christchurch - miasta ogrodów, położonego na wschodnim wybrzeżu Południowej Wyspy. Christchurch zamieszkuje ponad 300 tys. ludzi. Miasto znane jest z przepięknych starych angielskich budowli i rozległych parków. Warto odwiedzić szczególnie tamtejsze Muzeum Sztuki i słynne na całą Nową Zelandię ogrody botaniczne. Miasto ma swojego czarodzieja, od 20 lat występującego na rynku w Christchurch. Ten Anglik nie zdobył nigdy pełnoprawnego obywatelstwa Nowej Zelandii. Władze miejskie już kilka razy chciały usunąć ekscentryka z kraju, ale spotkało się to z protestami mieszkańców. Czarodziej, przyodziany zupełnie jak Gandalf, tyle że preferujący czerń, popisuje się w popołudniowych godzinach różnymi sztuczkami, opowiada o swoich politycznych poglądach, prawi słuchaczom prawdy o kobietach i gawędzi o lataniu balonem! Zdecydowanie warto zapamiętać, że jeden z Istarich wylądował właśnie w Nowej Zelandii. Teraz znamy już czterech...



Dzień siódmy

Z Christchurch wyjechaliśmy w kierunku obszaru o nazwie Erewhon. Pośrodku tej wspaniałej, górzystej krainy stoi Mt. Sunday, wzgórze, które na potrzeby filmu Jacksona przemieniło się w przecudne Edoras - stolicę królestwa Rohanu.



Z Mt. Potts Station do najbliższego miasta jest jakieś 85 kilometrów. Ekipie Jacksona udało się, z pomocą armii Nowej Zelandii, zbudować drogę prowadzącą przez dziką dolinę między górami (Południowe Alpy) do wzgórza Edoras. Kiedy jechaliśmy do powstałego niedawno w okolicach lokacji, niewielkiego schroniska, zdarzyła się rzecz warta odnotowania. Na autostradzie spotkaliśmy pewnego niezwykłego wędrowca. Był to Gandalf Szary, wymachujący z pobocza swoją magiczną różdżką. Kierowca, Frank, w ostatnim momencie zdążył się zatrzymać - nie za bardzo wiedział, co się dzieje... Gandalf bezceremonialnie wpakował się do autokaru, zatrząsł groźnie laską i zmarszczył brwi.

Oto przybyłem, wędrowcy, aby pokazać Wam drogę do Edoras! - zagrzmiał, po czym odegrał z Anwen scenę z Rady u Elronda, jakby na potwierdzenie, że prawdziwie jest jednym z Istarich. Ludzie - to jest Derrick - mój tata! Ten kostium, kapelusz, nawet świecąca różdżka - wszystko jest jego roboty!. Ja osobiście nie mogłem wyjść z podziwu dla kunsztu i pracowitości naszego Gandalfa...



Z maleńkiego schroniska, gdzie przebraliśmy swoje fatałaszki, udaliśmy się autokarem w głąb doliny, w której, dokładnie pośrodku, otoczone złotymi trawami i smagane porywistym wiatrem, stało Edoras. W tej lokacji zbudowano w trakcie dwóch zimowych miesięcy wielki pałac Meduseld, ratusz, ogromną królewską stajnię i jeszcze jedną, mniejszą, poniżej, a także kilka budynków mieszkalnych u podstawy wzgórza, wieże strażnicze i palisadę. Wszystko to zniknęło z lokacji, kiedy, po jakichś trzech tygodniach, zakończono filmowanie na Mt. Sunday. Anwen była w tym miejscu, kiedy Peter Jackson stawał za kamerą i wydawał statystom komendy przez wielki megafon. Jako jedna z wielu osób zgłosiła się na casting na "wieśniaka Rohanu" w Christchurch. Przyjęto ją, uznając, że wystarczy tylko drobna charakteryzacja! Jej tata - nasz Gandalf - również uczestniczył w kilku scenach razem ze swoją córką. Kiedy kręcono nie pokazywaną w "Dwóch Wieżach" sekwencję przybycia uciekinierów ze spalonych wiosek do Edoras, Anwen z ojcem odgrywali raz po raz scenki upadania i podnoszenia się na nogi...

Nasza przewodniczka rozpoczęła pracę w biurze Vica od premiery "Dwóch Wież". W grudniu chciała zdobyć miejsce na australijską premierą filmu w Wellington. Vic przekazał jej jednak smutną informację, że biuro wyprzedało wszystkie bilety. Anwen odpowiedziała, że bardzo zależało jej na obejrzeniu tego filmu - w końcu była statystką w kilku scenach! Vic od razu zmienił taktykę - zaprosił Anwen do odwiedzenia grupy wycieczkowiczów. Wtedy zaczęły się przejazdy po Nowej Zelandii, organizowane przez nasze biuro podróży. Rok później, na premierę "Powrotu Króla", Anwen oprowadzała swoją pierwszą grupę. My byliśmy drudzy...

Jej wspomnienia z premiery "Dwóch Wież" wiązały się z pierwszym w życiu ujrzeniem własnej osoby na kinowym ekranie. W scenie, w której Eomer przywozi do Edoras ciało rannego Theodreda, Anwen widoczna jest przez pół sekundy - ale jest! Kiedy Aragorn, Legolas i Gimli, wraz z Gandalfem przybywają, by zobaczyć się z królem Theodenem, Derrick odgrywa scenkę "zniesmaczonego wieśniaka". Skrobiąc ziemniaki nagle staje w osłupieniu, ciska nóż i resztki do wiadra, podchodzi do drzwi i znika we wnętrzu chaty. Niestety w samym filmie widać tylko, jak ciekawie przygląda się członkom Drużyny Pierścienia.

Anwen była obecna na planie również w trakcie kręcenia scen wyruszenia Gandalfa w podróż za Eomerem. Kiedy Aragorn, Legolas i Gimli odprowadzali Czarodzieja do stajni, gdzie czekał Cienistogrzywy, nasza przewodniczka stała z boku i przyglądała się, jak aktorzy schodzą ze wzgórza, po czym wracają na dokrętkę, już bez swoich przedmiotów, niesionych przez jednego z członków ekipy. Powodem była potencjalna możliwość zniszczenia rekwizytów przez aktorów! Podobno Orlando Bloom (Legolas) stale żartował, kiedy tylko rozbrzmiało reżyserskie "cięcie!". Viggo Mortensen (Aragorn) z kolei, zatopiony w myślach, rozkładał na kawałki każde słowo wypowiadane przez swoją postać w scenariuszu. Anwen miała przygodę z Viggo, kiedy, pewnego dnia, mała ciężarówka wiozła statystów na wzgórze. Aragorn spytał kierowcy, czy może jego też podrzucić. Facet bezceremonialnie odpowiedział, że "nie ma już miejsc...". Anwen rzuciła się, by otworzyć drzwi bohaterowi powieści Tolkiena. Niestety, swoista panika spowodowała, że kręciła klamką w drugą stronę! Viggo widział ją tylko, jak siliła się bezowocnie i wymachiwała rękami. A potem statyści odjechali na górę, a Aragorn musiał podjąć samotną wspinaczkę... Anwen żałowała, że ta chwila nie mogła się powtórzyć...

Ostatnią sceną, w jakiej Anwen uczestniczyła jako statystka, ciągle w tym samym stroju rohańskiej wieśniaczki, było wyruszenie Gandalfa i Pippina do Minas-Tirith. Podobno widać ją gdzieś wśród popatrującego na Czarodzieja tłumku.

Żeby dojść na szczyt Edoras, musieliśmy przekroczyć cztery lodowate rzeki. Wiał niesamowity wiatr, deszcz zaś wtórował mu, bijąc po twarzy i oślepiając. Wchodząc coraz wyżej, bez trudu poznawałem kopce wykorzystane w filmie jako kurhany królów Rohanu. Obróciłem się i zobaczyłem też miejsce, w którym klęczał Theoden w "Dwóch Wieżach", a obok pocieszał go Gandalf. Wyżej zaczynały się budynki za ostrokołem, wspaniała wieża i wioska. Resztę domostw między bramą a pałacem Meduseld wklejono komputerowo.



Wchodziliśmy ciągle wyżej i wyżej, a co słabsi zostawali w tyle. Skały widziane od strony pól zaczynały powoli zanikać, przykryte baldachimem z zielonej trawy porośniętej kontrastującymi brązowymi kępkami. Wiedziałem, że gdzieś tam, po prawej, zaczynały się budynki stajenne i droga, a przede mną rysował się w wyobraźni dwór w Meduseld o kamiennych stopniach i barwionych złotem kolumnach. W myślach stąpałem po schodkach, zbliżając się do stojących przed wrotami strażników. Byłem tam, w sercu Rohanu.



Wiatr nie przeszkadzał mi w wejściu na sam szczyt, skąd rozciągał się malowniczy widok na całą okolicę. W dole leżały rzeki, a nad nimi posępnie zawisły wielkie ciemne granie, przykryte deszczem i mgłą. Z lewej strony ośnieżone szczyty dały się poznać, jako Białe Góry. Wokół wszędzie leżała równina, otoczona zamkniętym pierścieniem trawiastych stoków. Ta lokacja była idealna do filmowania scen w Edoras - jakby wyjęta z książkowego opisu. W wyborze filmowego planu zadecydowały względy artystyczne, bo wszelkie trudności techniczne udało się przezwyciężyć.



Kiedy schodziłem ze wzgórza, czułem, poza ogromną satysfakcją z zobaczenia i sfilmowania tego niezwykłego miejsca, nieodpartą chęć powrotu... a wtedy jeszcze nie opuściłem na dobre Mt. Sunday. Vic powiedział, że za kilka lat być może powstanie tutaj z jego inicjatywy dwór Meduseld. Będzie można jeździć konno po dolinie Edoras, uczyć się szermierki i nagrywać własne sceny wkroczenia Gandalfa do komnaty Theodena. Byłem już pewien, że, choćby po to, muszę znów znaleźć się w Erewhon.

Po drodze do Twizel, obszaru położonego w tzw. McKenzie Country, zobaczyliśmy wspaniałe jezioro Tekapo, a później równie piękne jezioro Pukaki i, z daleka, największą górę Nowej Zelandii - Mt. Cook. Rozległe pola krainy pasterza McKenziego, który miał wiernego psa broniącego jego owiec, przypominały mi Pelennor, który mieliśmy zobaczyć dopiero rano. W hotelu na odludziu zatrzymaliśmy się na odpoczynek przed dalszą podróżą po krainach śródziemia.



Dzień ósmy

Kiedy rankiem pakowaliśmy bagaże do autokaru, naszym oczom ukazało się czerwone słońce, o którym mówił Legolas w "Dwóch Wieżach". Czyżby gdzieś przelano krew? Widok był porażający...



Z samego ranka byliśmy na Polach Pelennoru. Właściciel farmy, Steven, opowiedział nam o niesamowitej szarży 300 Rohirrimów na Orków stojących w liniach po drugiej stronie pola. W "Powrocie Króla" na odsiecz Gondorowi przybywa 6000 jeźdźców Rohanu, by zmierzyć się pod murami Minas Tirith z 200 000 armią wroga. Żona farmera była jednym z Orków Saurona, syn zaś - znakomity jeździec - uczestniczył w przemowie króla Theodena, przyjmował uderzenie miecza króla na włócznię i jechał za nim w pierwszym szeregu jako Rohirrim. Na niewielkim wale rozegrała się pamiętna scena zagrzewania jeźdźców Rohanu do boju. Każdy jeździec miał podobno 5 koni! Można sobie wyobrazić, jak tłoczno zrobiło się w ten dzień na czerwonych polach Twizel. Po drugiej stronie drogi ustawiono ciężarówki i namioty dla ekip filmowych. Farmer pomagał w rozmieszczeniu sprzętu i transporcie. Dzięki zaangażowaniu mnóstwa ludzi nakręcono tutaj jeden z najbardziej spektakularnych materiałów filmowych w historii kina. Tych 300 jeźdźców naprawdę rozpędziło się i zjechało z pochyłości, mijając poustawianych w szeregach Orków - dało to pozór zderzenia dwóch armii. Scenę przemowy powtarzano, ale szarża odbyła się tylko raz.

Kiedy stałem tam, na czerwonych polach, nie słysząc absolutnie nic, poza własnymi krokami i rozmowami moich kompanów, uświadomiłem sobie, że ta niezwykła cisza i przepiękna pogoda potęgują wrażenie wywołane przez lokację. To tutaj przejechało 300 jeźdźców z wyciągniętymi włóczniami i bojowymi okrzykami na ustach. Niesamowite, nie? - powiedział Steve. Odpowiedziała mu pełna podziwu cisza.









Niedaleko wioski Tarras znajduje się prywatny teren, na którym ekipa Jacksona postanowiła sfilmować scenę wielkiego pościgu Arweny i Czarnych Jeźdźców w "Drużynie Pierścienia". Wysiedliśmy z autokaru na drodze, wkraczając w las pełen sosen i świerków.

Właściciel pozwolił filmowcom robić wszystko, co im się żywnie podoba na jego terenie, poza, oczywiście, wycinaniem drzew. Kiedy pewnego dnia odwiedził plan, gdzie druga ekipa kręcąca zabierała się do przygotowania otoczenia, zobaczył leżące na ziemi szczątki sosny. Hej! Nie mogę uwierzyć, że to zrobiliście! - powiedział. Filmowcy popatrzyli na niego ze zdziwieniem. To jest z Wellington, stary. Plastik! - pokazał mu gość z działu artystycznego Dana Hennaha.

W lokacji zobaczyliśmy tylko miejsce, w którym Arwena, pędząc na koniu, wyłoniła się zza drzew. To, oczywiście, była statystka zastępując Liv Tyler. śmigając między sosnami z kukiełką Froda na siodle, umykała przed doskonale wyszkolonymi w jeździe aktorami grającymi dziewięciu Czarnych Jeźdźców. Żeby pokazać Liv Tyler w tej lokacji, wybrano pusty, bezdrzewny obszar, którego część widzieliśmy z lasu - tam włożono Elfkę w siodło zamontowane na przyczepie dżipa, które miarowo poruszało się w przód i w tył. Kiedy dżip pędził przez równinę, filmowano Arwenę w zbliżeniach.

Teren jest naprawdę obszerny - kiedy kończy się las, widzimy z daleka wielką równinę, którą filmowano też z helikoptera. Zapierająca dech w piersiach sekwencja wymagała mnóstwa trików i znakomitego montażu. Sama lokacja, pokazana w filmie urywkowo, nie zmieniła się ani trochę.



Po drodze do kolejnych lokacji wstąpiliśmy niespodziewanie na lotnisko w miejscowości Wanaka, którego pracownikiem jest Ian Brodie, autor "Lord of the Rings Guidebook" - oficjalnego przewodnika po lokacjach filmowych "Władcy Pierścieni" w Nowej Zelandii (przewodnik ten posiadał każdy członek naszej Drużyny). Ian, przyjaciel Petera Jacksona, miał nas przywitać osobiście, ale wyjechał w ostatniej chwili do chorego kolegi. Jego współpracownik opowiedział nam trochę o pobliskim muzeum lotnictwa i pokazał pasy startowe dla małych samolotów i helikopterów. Potem poszliśmy do biura Iana, gdzie ten fan trylogii trzymał całe mnóstwo pamiątek - wspaniałą reprodukcję pękniętego Narsila, Hadhafang - miecz Arweny, kilka figurek i popiersi, oraz zdjęcia z Jacksonem. Na zapleczu muzeum znajdowała się kolekcja przepięknych rzeźb "Sideshow/Weta", tworzonych przez pracowników "Weta Workshop". Wystawiono je, rzecz jasna, na sprzedaż. Jeden z członków naszej ekipy pokusił się o zakup niesamowitej rzeźby Gandalfa Szarego.









Niedaleko miejscowości Alexandra w rejonie Central Otago, gdzie w XIX odkryto niezwykle obszerne pokłady złota, znajduje się pewna ciekawa farma. Właściciele wpuścili na swój teren Petera Jacksona i jego ekipę, kiedy ci przybyli z ofertą wynajęcia lokacji do "kilku scen". W dolinie Ida Valley, otaczającej rezerwat "Poolburn", nakręcono całe mnóstwo sekwencji do "Władcy Pierścieni: Dwóch Wież".

To tutaj powstały ujęcia do pierwszego widoku na Rohan. Tu Aragorn wsłuchuje się w kroki Uruk-Haiów, a Gimli narzeka, że łowcy biegną już przez trzy dni. Widzimy później, jak bohaterowie podnoszą broszkę w kanionie, przez który Uruk-Hai przenieśli porwanych Merry´ego i Pippina. Gimli turla się na dół ze skarpy, a Legolas nawołuje, by się pospieszył. Sceny, w których trzej łowcy biegną przez niesamowite, górzyste tereny, kręcone były właśnie tutaj, z helikoptera. Niedaleko powstały również ujęcia jeźdźców Rohanu, dowodzonych przez Eomera, którzy zataczali krąg wokół Aragorna, Legolasa i Gimlego. Orlando Bloom (Legolas) spadł z konia kilka dni wcześniej, łamiąc sobie obojczyk. W trakcie kręcenia scen walk z Wargami, Viggo Mortensen (Aragorn), kopiąc w hełm Uruka przy lesie Fangorn, złamał sobie dwa palce u nogi. Z kolei dubler Gimlego miał od dawna problemy z kolanami... W Ida Valley nasi chłopcy musieli przebiegać w tę i z powrotem trudny i najeżony skałami teren. Cóż, ciężkie jest życie aktora...

Farmer i jego żona przywitali nas bardzo życzliwie - głowa rodu zabawiła drużynę koncertem gry na dudach! Żona właściciela obiecała oprowadzić nas po lokacjach i wyjaśnić, co się działo w trakcie pobytu filmowców w Ida Valley. W autokarze towarzyszył nam wierny pies rodziny - pasterz owiec.



Na początek, kiedy już wjechaliśmy na szczyt wzgórz "Rough Ridge Range", przeszliśmy spory kawałek do miejsca, w którym Aragorn nasłuchiwał odgłosów stóp Uruk-Hai. Ten moment drugiego filmu jest jednym z najbardziej ikonicznych i kojarzonych z książką. Jako fani trylogii Tolkiena, musieliśmy spróbować swoich sił w tropieniu!



Kolejnym doskonale kojarzonym przez fanów ekranizacji miejscem był kanion, w którym Uruk-Hai nieśli na plecach Merry´ego i Pippina. To tam Pippin upuścił na ziemię elficką broszkę z Lorien, później podniesioną przez Aragorna. Co ciekawe, na czas "dokrętek" kanion zbudowano w studio, nie wracając do lokacji. Wtedy to powstały ujęcia do wersji rozszerzonej, m.in. związane z napojem Uruków i spotkaniem Ugluka z Grishnakhiem.



Opuszczając kanion, udaliśmy się, przez lokacje, w których kręcono biegnących łowców, do prywatnych terenów nad niewielkim jeziorkiem, gdzie filmowano płonącą wioskę w Rohanie. To tam dzicy Dunlendingowie i Uruk-Hai mordowali bezbronnych wieśniaków. Z "Dwóch Wież" wszyscy powinni pamiętać też wzruszającą scenę pożegnania matki z dwójką dzieci. Na terenie rybackich sadyb filmowcy wznieśli dwie rohańskie chaty i stajnię, a mieszkalne budki rybaków przystroili słomą i drewnianymi balami. Zbudowane domy spalono, filmując wszystko z kilku różnych ujęć (jedna z ekip musiała się ewakuować - wiatr roznosił ogień bardzo szybko!). W sekwencji uczestniczyła ponad setka statystów - z jednej strony napadający rabusie, z drugiej - przerażeni wieśniacy.



Ostatnią znaną lokacją w Ida Valley jest wzgórze, na którym Aragorn, badając ślady pozostawione przez Uruk-Hai, dostrzegł nadjeżdżających Rohirrimów. Kiedy Eomer zatoczył krąg, a jeźdźcy pomknęli za nim, trzej łowcy znaleźli się w potrzasku, otoczeni włóczniami groźnych Rohirrimów. Widoczni w scenie konni to statyści - nikogo nie wklejono tam komputerowo!

Mieliśmy pewne trudności z ustaleniem, za którą skałą schowali się na początku Aragorn, Legolas i Gimli. Ostatecznie jednak doszliśmy do porozumienia:



 
 
Strona główna  |  Kontakt  |